NAJBLIŻSZY MECZ ZAGŁĘBIA   [X]
Wyjazd:
Data: , godz.
R   E   K   L   A   M   A
MENU
 
KLUB
 
I ZESPÓŁ
 
ARCHIWUM MECZÓW
 
KONTAKT
 
 




INFORMACJE
Sezon: 2002/2003
Data: 2003-05-17
Rodzaj: Ekstraklasa
Kolejka: 26
Widzów: 4500
Sędzia: Marcin Borski
Związek: Warszawa

 Szczakowianka - trener Marek Motyka
 Imię i nazwisko 
 Czas gry 
 Info 
 Andrzej Bledzewski 
0
90
 
 Rafał Górak 
0
90
 
 Dženan Hošić 
0
90
 
 Piotr Przerywacz 
0
90
 
 Jarosław Zadylak 
0
90
 
 Mile Knežević 
0
70
 
 Dariusz Kozubek 
0
90
 
 Krzysztof Przytuła 
0
89
 
 Maciej Iwański 
0
59
 
 Janusz Wolański 
70
90
 
 Ryszard Czerwiec 
89
90
 
 Maciej Bykowski 
0
90
 
 Marek Kubisz 
0
90
  
 Robert Chudy 
59
90
 
14 Piłkarzy
1
2
0
 Zagłębie - trener Adam Topolski
 Imię i nazwisko 
 Czas gry 
 Info 
 Jarosław Krupski 
0
90
 
 Krzysztof Kazimierczak 
0
90
 
 Bogdan Zając 
0
90
 
 Nerijus Radžius 
0
84
  
 Jarosław Popiela 
0
51
 
 Jacek Manuszewski 
0
46
 
 Grzegorz Bartczak 
46
90
 
 Ireneusz Kowalski 
0
90
 
 Jarosław Krzyżanowski 
0
90
 
 Andrzej Szczypkowski 
0
90
 
 Artur Andruszczak 
51
90
 
 Krystian Kalinowski 
84
90
 
 Arkadiusz Klimek 
0
90
  
 Cristiano Pereira da Souz... 
0
90
 
14 Piłkarzy
2
4
0

Opis meczu:

W sobotnie popołudnie na stadionie przy ul. Kościuszki spotkały się ze sobą drużyny bezpośrednio rywalizujące o pozostanie w Ekstraklasie. Zwycięska drużyna mogła być już niemalże pewna gry w barażach, natomiast przegrywający miał tylko iluzoryczne szanse na grę w przyszłym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Drużyna gospodarzy rozpoczęła spotkanie bez pauzującego za kartki bramkarza Ivo Schmuckera, Zagłębie zaś musiało sobie radzić bez kontuzjowanych Nicińskiego i Drumlaka.

Mecz bardzo źle rozpoczął się dla lubinian. Już pierwsza akcja Garbarni w 4 minucie zakończyła się stratą bramki. W polu karnym piłka trafiła do stojącego na 10 metrze Bykowskiego. Jego strzał zdołali zablokować lubińscy obrońcy, ale odbita futbolówka wyładowała pod nogami Marka Kubisza, który płaskim strzałem pokonał Jarosława Krupskiego. W pierwszej odsłonie piłkarze Zagłębia trzykrotnie zmarnowali dogodne sytuacje na wyrównanie. Pierwszą z nich zaprzepaścił w 12 minucie Arkadiusz Klimek. Jego lob przeleciał nie tylko nad interweniującym Bledzewskim, ale także nad bramką gospodarzy. W 30 minucie ponownie przed szansą zdobycia bramki stanął Klimek. Tym razem silny strzał z 25 metrów z dużymi problemami obronił bramkarz Szczakowej. Kolejną dogodną sytuację zmarnował w doliczonym czasie gry Brasilia, którego strzał zmierzający pod poprzeczkę, wypiąstkował dobrze dysponowany tego dnia Bledzewski.

To, co nie udało się w pierwszej odsłonie, udało się w 75 minucie. Na lewej stronie boiska Brasilia ograł dwóch obrońców Garbarni i mocno wstrzelił piłkę w pole karne. Interweniujący Bledzewski przepuścił futbolówkę pod ręką, a ta trafiła do niepilnowanego Radżiusa, który skierował ją do bramki. Była to czwarta bramka Litwina w obecnym sezonie. Niespełna 7 minut później Zagłębie prowadziło już 2:1. Wprowadzony na początku drugiej połowy spotkania Grzegorz Bartczak podał piłkę do znajdującego się przed bramką gospodarzy Arkadiusza Klimka. Ten mając przed sobą Hosica i Góraka minął ich, a następnie nie dał najmniejszych szans bezradnie interweniującemu Bledzewskiemu. Po objęciu prowadzenia Lubinanie nie cofnęli się i cały czas zagrażali bramce słabo grających gospodarzy. Już w doliczonym czasie gry w bardzo dobrej sytuacji znalazł się bardzo aktywny dzisiaj Brasilia, jednak jego strzał z 16 metrów poszybował tuż nad bramką gospodarzy.

Podsumowując, pierwsza część meczu nudna i słaba. Szybko strzelona przez gospodarzy bramka ustawiła poczynania obu zespołów. Drugie czterdzieści pięć minut to wyraźna dominacja Zagłębia, które chcąc odrobić straty, ostro ruszyło do przodu, efektem czego były aż dwie bramki. Z przebiegu całego spotkania lubinianie okazali się drużyną zdecydowanie lepszą i bardziej zdeterminowaną w walce o ligowy byt odnosząc pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od 9 kolejek.

Konferencja prasowa trenerów:

Adam Topolski: Przed tym spotkaniem uważaliśmy, że będzie to dla nas bardzo trudny mecz, zwłaszcza po remisie z Lechem gdzie nam 2 punkty uciekły. Natomiast Szczakowianka po zdobyciu 4 punktów na wyjeździe była mocna psychicznie, ale również umiejętności piłkarskie tego zespołu są wysokie. Oglądaliśmy kasetę z występu z Lechem, w którym to mimo porażki Garbarnia stworzyła bardzo dużą ilość sytuacji bramkowych. Przyjechaliśmy więc do Jaworzna z nastawieniem takim, by przynajmniej nie przegrać tego spotkania. Ono zaś ułożyło się po myśli Garbarni Szczakowianki i w 4 minucie po błędzie naszej defensywy przegrywaliśmy 1:0. Pierwsza połowa była słaba. W przerwie meczu powiedzieliśmy sobie parę ostrych słów, zmieniłem taktykę na dalszą część meczu.

Zaczęliśmy grać 2 obrońcami i 4 pomocnikami. Przeszedłem do krycia indywidualnego takich groźnych piłkarzy jak Iwański, Bykowski, Kubisz, Przytuła, Kozubek i to poskutkowało. Wiedziałem, że jesteśmy tak przygotowani do meczu fizycznie, że nie możemy pójść w pojedynki 1 na 1 bez asekuracji. Okazało się, że od 65 minuty mój zespół zaczął przejmować inicjatywę no i strzeliliśmy 2 bramki. Oczywiście było też trochę szczęścia, bo Szczakowianka miała 2 dobre sytuacje bramkowe, przy których Krupski pokazał, że jest zawodnikiem, na którego zawsze można liczyć. Przy stanie 2:1 wyciągnął 100% sytuację, którą stworzył Robert Chudy. Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa z tego względu, że skazano nas już na degradację. Okazuje się jednak, że jeszcze wszystko jest możliwe. Wygraliśmy na trudnym terenie 2:1. Mamy 28 punktów i zaczynamy się liczyć nie tylko w walce o baraże, ale również o utrzymanie. Mamy następne spotkanie z Ruchem Chorzów, a po takim zwycięstwie drużyna wyjdzie z jeszcze większą ambicją aby wygrać to spotkanie.

W przerwie powiedziałem moim zawodnikom, że grają z takim zaangażowaniem jakbyśmy pojechali na wycieczkę z KKS-u i rozegrali to spotkanie. Nie po to pojechaliśmy do Wisły, nie po to szukujemy się na mecz życia, żeby koło niego przejść. Tu musi się krew polać! Widząc to grząskie boisko, na którym trenowała na pewno Szczakowianka, pojechaliśmy do Wisły by ćwiczyć na suchej nawierzchni by polepszyć szybkość i wytrzymałość, a nie siłę. I to zadecydowało o wyniku spotkania. W końcówce spotkania, niewiem co by chciał Marek zrobić, ale zawodnicy Szczakowianki nie byli w stanie wytrzymać tego tempa. A to z tego względu, że cały ciężar gry spoczywał na obrońcach. Państwo widzieli z jaką łatwością w końcówce Brasilia i Kowalski kiwali stopera Hosica. Na twarzach defensorów było widać ogromne zmęczenie. A Kowalski, Brasilia, Klimek to zawodnicy o ogromnym potencjale, którzy mieli walczyć o mistrzostwo Polski, a tymczasem bronią się przed spadkiem. Każdy z nich jest świetny w sytuacjach 1 na 1.

W drugiej połowie wpuściłem na boisko 18-latka Bartczaka z zadaniem krycia Kubisza. Kubisza nie było w drugiej połowie! Wpuściłem 16-latka Kalinowskiego, a ten dochodzi do dwóch sytuacji strzeleckich. Nie można patrzeć czy to zawodnik młody czy stary, jeżeli ma umiejętności takie jak stary, a większe serce do gry to należy dawać mu szanse. Andruszczak tak zgonił Knezevica, że Marek musiał go zmienić! Garbarnia jest u siebie bardzo trudnym przeciwnikiem. Ale być może zlekceważyli troszkę zespół Zagłębia, bo wszyscy wiedzą na jakiej są pozycji. Pozycja pozycją, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę jaki potencjał drzemie w tej drużynie.

Marek Motyka: Bałem się o wynik drugiej połowy ponieważ dziwnie spokojnie było w szatni, troszkę za spokojnie. Myślę, że zawodnicy troszkę za wcześnie uwierzyli, że już jesteśmy blisko sukcesu. W drugiej połowie niestety za daleko cofnęliśmy się. Od razu były sytuacje bramkowe dla przeciwnika i dzięki dobrej postawie Bledzewskiego sytuacje te były zażegnywane. Raz nawet Przytuła wybił piłkę z bramki. Później pomoc zaczęła słabiej kryć i niestety przeciwnik zyskiwał coraz większą przewagę. W końcówce indywidualne umiejętności zawodników Zagłębia spowodowały, że robili z nami co chcieli. 2 sytuacje bez litości wykorzystali i zasłużenie ten mecz wygrali. Chudego wprowadziłem by odciążyć trochę linię obrony, by grać więcej przodem. Do przerwy bowiem graliśmy tylko jednym napastnikiem. Iwańskiego zmieniłem ponieważ widziałem, że bardzo długo dochodził do siebie po dłuższych rajdach, a on przecież zazwyczaj najwięcej biega.

Był przemęczony częstymi występami w lidze i w kadrze, chciałem go troszkę oszczędzić. Nie przypuszczałem, że dalsza część meczu tak się nieszczęśliwie ułoży. Myślałem, że zawodnicy, którzy weszli z ławki wniosą więcej i pomogą drużynie. Niestety nie udało się. Znaliśmy co prawda w przerwie wyniki drużyn z bezpośredniego naszego sąsiedztwa, ale powiedzieliśmy sobie, że będziemy dopiero liczyć punkty po zakończeniu spotkania. Niestety po przerwie układało nam się bardzo źle. Mamy teraz dość nieciekawą sytuację, ale jeszcze wojny nie przegraliśmy. Przegraliśmy na razie bitwę, będziemy na pewno walczyć do końca i tanio skóry nie sprzedamy w następnych spotkaniach.

Nie przypuszczałem, że do Grodziska będziemy musieli jechać bez choćby 1 punktu zdobytego z Zagłębiem. Nawet po pierwszej połowie tego nie przypuszczałem, bowiem drużyna zagrała dość rozważnie, na niewiele pozwalając przeciwnikowi. Po przerwie bardzo się cofnęli, a trudno się gra tak będąc tak cofniętym. Pomocnicy byli bardzo dobrze kryci, odcinani od piłek, a obrońcy byli cały czas w opałach. Myślałem, że Chudy troszkę więcej odciąży obronę, przytrzyma dłużej piłkę z przodu. Doświadczenie zawodników Zagłębia zaprocentowało w końcówce i skończyło się tragicznie.

Nie było mowy o żadnym lekceważeniu przeciwnika. Wręcz przeciwnie, czuliśmy ogromny respekt przed Zagłębiem, zadawaliśmy sobie sprawę z ich potencjału tym bardziej, że przyjechali do Jaworzna z nożem na gardle. Błędy indywidualne w naszych szeregach i spryt przeciwnika zadecydowały o naszej porażce. Sił też może brakło. Na dobrą sprawę wielu zawodników nadawało się do zmiany. Już od jakiegoś czasu jest dość zauważalne, że niestety kiedy zespół jest w trudnej sytuacji, kiedy mu nie idzie to nie ma wsparcia kibiców. Nie tak jak na innych stadionach, gdzie kibic próbuje drużynie jeszcze pomóc, od nas kibice się odwracają. Jest to przykre tym bardziej, że przecież robimy wszystko żeby się ratować. Natomiast nie zawsze umiejętności nam starcza i brak obiektywizmu ze strony kibiców nas bardzo boli. Jesteśmy pierwszy raz w ekstraklasie i indywidualności jakie dzisiaj miał zespół Zagłębia rozstrzygnęły losy spotkania. Tak się nam ułożyło jak się ułożyło, nie mieliśmy szczęścia tak jak na Ruchu. Niestety końcówka tym razem należała do przeciwnika. Przykre jest to, że na swoim stadionie jest tak chłodno w sytuacjach bardzo trudnych. Czujemy wsparcie kibiców tylko kiedy jest dobrze. Przecież nasi zawodnicy bardzo chcą utrzymać ekstraklasę w tym mieście, a teraz przekonują się, że gdy jest ciężko to mogą liczyć tylko na siebie. Po zwycięstwie nad Amicą kibice nas wychwalali, choć po porażce z Lechem chcieli nas linczować. Zawodnicy stracili dzisiaj tyle zdrowia i sił, i co mają z tego? Nawet jednego ciepłego słowa nie usłyszeli.

Dostałem zapewnienie, że do końca rundy będę pracował z zawodnikami Garbarni niezależnie od wyniku jaki osiągniemy.

Przy współpracy z www.szczakowianka.iap.pl

R E K L A M A
Piłkarz meczu

Nerijus Radžius
50 głosów




Wasze komentarze:
(18.05.2003) - dyndol (65.95.126.38): ile druzyn spada do drugiej ligi
(18.05.2003) - shenron_li (217.98.149.119): BRAWO !!!!!!!!!!
(18.05.2003) - nalin_inc (150.254.194.194): gratulacje!(hks)
(18.05.2003) - hool_s (62.87.218.27): spadają 3 dru żyny bezpośrednio i 2 walczą w barażach...a ja nadal mam nadzieję, że Zagłebi nie spadnie, a nawet nie zagra w barażach... ostatnie miejsce zajmie pogoń, przed nimi KSZO a przed kszo ruch... na barażach uplasują się Widzew i szczekwianka
(18.05.2003) - szczurek (213.77.157.56): zagłebie w koncu sie przebudziło
(18.05.2003) - Misiek (62.87.215.2): Widać że zgrupowanie w Wiśle odbiło sie na drużynie pozytywnie. Po miernotcie pierwszej połowy i ostrej reprymendzie w szatni nasz zespół pokazał co jest wart. Taka postawa cieszy i napawa optymizmem przed kolejnym ważnym meczem z ruchem Chorzów w Lubinie.
(18.05.2003) - Bolek (217.30.139.70): żeby wygrali z ruchem !!!!!!!!!!! TO BEDZIECOOL
(18.05.2003) - krysia (80.50.51.111): Arek jesteś najlepszy, jak korzystasz z internetu to zapraszam Cię na oficjalną stronę Jezioraka Iława www.kpjeziorak.glt.pl
(18.05.2003) - shenron_li (217.98.149.119): nie sadze aby na strone zagladal ktorykolwiek z pilkarzy zaglebia w ogoel .niestety :(
(18.05.2003) - Pulkownik (80.50.243.33): Nie wiem skąd wziął się taki dobry humor u Was i myslicie, że Widzew będzie grał w barażach. To, że udało się fuksem wygrać z ledwo co dyszącą Garbarnią, nie powinno sprawić tego żeby Wam pomylilo się w głowach. Trochę realizmu ludzie. Walczcie przez te najbliższe 4 kolejki ale w rozsądnych granicach. Tylko cud może uratować Was przed barażami.
(18.05.2003) - tom (62.111.217.162): Super to bylo wazne zwyciestwo!!!Gralismy do samego konca.Brawo!!!Tak dalej.Utrzymamy sie na pewno inaczej byc nie moze.
(18.05.2003) - darek (62.87.138.14): Gratulacje, wreszcie wracacie do gry. Ale bez euforii, przed wami ciężka droga.
(19.05.2003) - JMJ (62.87.219.153): HOOL_S T o bardzo ciekawe ale niestety mamy najgorsze zestawienie ostatnich przeciwników!! I bez zwycięstwa z Ruchem to nawet baraże odjadą :(
A tak byśmy sobie życzyli derby z Polkowicami w pierwszej lidze :)
(19.05.2003) - fredi (62.87.217.131): Najważniejsze jest to że wygraliśmy i napewno nie spadniemy :]
(20.05.2003) - bass (150.254.214.156): z ruchem bedzie do przodu i z amika tez.to wystarczy.
(20.05.2003) - Kuraś (80.55.195.82): 3 pkt z Ruchem + 3 z Amica i po 1 z Legia i Groclinem i nie ma sie o co martwic. Tak ma byc , bo jak nie to bedzie ciezko :)))

 
Dodaj swój komentarz:
Pseudonim:

Email:

Treść komentarza:



Zamieszczając swój komentarz wyrażasz zgodę na jego ewentualne nieodpłatne opublikowanie (w całości lub fragmentach) w innych mediach, a w szczególności internecie, telewizji, radiu i prasie.

R   E   K   L   A   M   A